Nazywam się Krzysztof Wiewióra,

Od 5 lat jestem ojcem walczącym o swoje dziecko...
O prawo do jego widywania, o jego bezpieczeństwo, o prawo do życia w bezpiecznym, pozbawionym obecności niebezpiecznych, nieodpowiedzialnych i agresywnych ludzi domu.
Jestem realistą, wiem, że dzisiejsze procedury rozwodowe nie sprzyjają przetrwaniu więzi dziecko-rodzic, a zwłaszcza dziecko-tata. Od ponad 3 lat w majestacie naszego prawa jestem zmuszony do walki o każdą sekundę spędzoną z córką. Na własnej skórze doświadczyłem, że nawet najlepszy ojciec nie ma w sądzie choćby i z najgorszą matką żadnych szans.
Niniejsza strona nie powstała po to by kogoś szkalować, oczerniać lub by komuś zaszkodzić. Materiały, które się tu będą pojawiać mają pomóc ojcom którzy znaleźli się w podobnej sytuacji. Niech moja opowieść o moim życiu, o ludziach, którzy niegdyś byli mi bliscy, o decyzjach sądów, w których mimo ratyfikowania przez nasz kraj licznych dokumentów mówiących o tym, że prawa dzieci powinny być najważniejsze - nadal traktują matki jak święte krowy. Matki, które nie cofną się nawet przed skrzywdzeniem własnych dzieci byle by dokuczyć swoim "śmiertelnym wrogom" - ich byłym lub jeszcze obecnym mężom.
Moja historia z założenia ma być przestrogą dla wszystkich rodziców, aby swoje problemy rozwiązywali poza salami sądowymi - tam na sprawiedliwość nie ma co liczyć, a dobro dziecka jest tam brane pod uwagę jako ostatnie (o ile w ogóle jest brane).
Zważywszy na sytuację, w jakiej znalazła się moja córka - nie zamierzam się poddawać - o mojej dalszej walce z nieprzebierającą w środkach byłą żoną, z jej rodziną, z ich bezczelnymi kłamstwami, oraz z faworyzującymi choćby i najgorsze matki sądami, będzie można dowiedzieć się z niniejszej strony - innym rodzicom ku przestrodze.

Niniejszą stronę dedykuję mojej ukochanej córce Maji, to dla niej nie zamierzam się poddawać.

©2010 Krzysztof Wiewióra, Czechowice-Dziedzice


jestem członkiem:
Stowarzyszenie na Rzecz Poszanowania Prawa Dzieci i Rodziny